Skocz do zawartości
Rupiec

Czy pamiętasz o… Ireneusz Jeleń

Rekomendowane odpowiedzi

2 czerwca 2013 roku Lechia przegrała w Gdańsku z Górnikiem Zabrze 0:2. Było to ostatnie spotkanie w sezonie, a drużynie gości – prowadzonej – przez Adama Nawałkę niewiele zabrakło do awansu do europejskich pucharów. Tamtego dnia zakończyły się nie tylko sezon, ale także kariera człowieka, który swego czasu zastępował Edena Hazarda.
 
Co poszło nie tak w karierze Ireneusza Jelenia? Dlaczego większość nie pamięta już o graczu, który dziesięć lat temu był najlepszym polskim piłkarzem?
 
 
Zapraszamy na nowy cykl, w którym będziemy przestawiać sylwetki piłkarzy, którzy swego czasu byli na topie, a dziś są niemal zapomniani. W pierwszym odcinku rzucimy okiem na karierę Ireneusza Jelenia, byłego gracza m.in. Wisły Płock, Auxerre, Lille czy Górnika Zabrze.
 
Początki kariery
 
Jeleń urodził się w przygranicznym  Cieszynie.  Pierwszym klubem w karierze Ireneusza Jelenia był tamtejszy Piast  – obecnie drużyna z Klasy B. To tam Jeleń szlifował swoje piłkarskie umiejętności, i choć wyróżniał się, to nie spodziewał się, że zajdzie w życiu tak daleko.
 
Grając w seniorach dorabiał sobie do życia jako „mrówka”, czyli osoba, która przemyca papierosy czy alkohol zza granicy bez akcyzy. To bardzo popularna forma aktywności zarobkowej w przygranicznych miejscowościach. Zawodnik przyznał w jednym z wywiadów, że nie wstydzi się jak zarabiał. Wspomina, iż w jego domu się nie przelewało, a inną pracę trudno było dostać (Jeleń ukończył szkołę zawodową w kierunku malarza-tapeciarza).
 
” Gdy miałem 16 lat, w domu się nie przelewało, trzeba było dawać sobie jakoś radę. W tamtych czasach granice nie były otwarte jak teraz, więc wielu ludzi nie miało normalnej pracy, bo wolało zarabiać na życie jako „mrówka”. Niektórzy chodzili od rana do wieczora, a ja wybierałem się czasami na 3-4 godziny, żeby mieć na kieszonkowe” – wspomina reprezentacyjny napastnik.
 
Na wiosnę 2000 roku napastnik przeniósł się z Cieszyna do Skoczowa, który oddalony był od rodzinnego miasta o niecałe 13 kilometrów w linii prostej. Przyczyna przenosin była jednak dość prosta – Beskid Skoczów grał w wyższej, bo IV tej,  lidze. Jeleń skorzystał z szansy na awans sportowy i dość szybko ją wykorzystał. W debiucie przeciwko Odrze II Wodzisław zdobył bramkę i zapewnił zwycięstwo swojej drużynie. Beskid w następnym sezonie utrzymał się w lidze dzięki dobrym występom Jelenia – 16 goli zdobytych dla zespołu.
 
Wisła Płock trampoliną do sukcesów
 
Jego kariera zaczęła się rozpędzać dopiero dzięki osobie Mieczysława Broniszewskiego, którego „Jelonek” poznał w 2002 roku. Po zakończonym sezonie w Beskidzie, Jeleń udał się na testy do Podbeskidzia Bielsko-Biała. W sparingach wypadł korzystnie, podpisał nawet umowę przedwstępną z „Góralami”, lecz transfer nie doszedł ostatecznie do skutku. Najbardziej skorzystał na tym jednak ówczesny trener Wisły Płock (Mieczysław Broniszewski ) który namówił Jelenia na transfer do swojego klubu.
 
Jeleń 24 sierpnia 2002 roku zadebiutował w Ekstraklasie, a tydzień później zdobył swoją pierwszą bramkę.  W wieku 21 lat zaczął grywać regularnie w pierwszym zespole Wisły i nie zmieniła tego nawet zmiana szkoleniowca. Kiedy „Nafciarzy” przejął  Mirosław Jabłoński, Jeleń nadal grał i strzelał od czasu do czasu dla płockiej Wisły.
 
Kariera w Płocku szła w dobrym kierunku wygrał tam nawet Puchar Polski (05/06). Zwycięstwo w tych rozgrywkach dało płockiemu zespołowi możliwość pokazania się w Europie (ale dość szybko odpadli w kwalifikacjach do Pucharu UEFA z Grasshoppers Zurych). Młody napastnik już wtedy zdawał sobie sprawę, że miasto – obecnie znane na świecie z piłki ręcznej – może nie być  zajezdnią, a raczej stacją w drodze do wielkiej kariery.
 
Sezon 2006 był dla Jelenia ostatnim w Wiśle. Napastnik występował w Płocku 4 lata, podczas których zagrał w 100 ligowych meczach i zdobył dla zespołu 45 bramek.  Kolejnym klubem, który zatrudnił „Jelonka” było francuskie Auxerre.
 
Słodko-gorzki smak Francji
 
Francja to większy kraj, większa publika, większe wymagania, ale przede wszystkim dużo większe pieniądze. Jeleń nie miał większych problemów ze wskoczeniem do pierwszego składu i zdobywania bramek na obczyźnie, nawet pomimo braku znajomości języka… O ile na początku jego przygody z francuskim klubem było to zrozumiałe, o tyle w późniejszych latach można traktować to – co najmniej – nieprofesjonalnie. Jeleń przez 6 lat spędzonych we Francji nie nauczył się posługiwania biegle językiem francuskim
 
W 2011 roku „Super Express” opublikował ranking najlepiej zarabiających polskich sportowców. Jeleń zajął wysokie, 5. miejsce z dorobkiem niecałych 10 milionów złotych zarobionych w ciągu roku. Pieniądze te napastnik wydawał w dość łatwy sposób. Szybkie wyjazdy na zakupy do niezbyt oddalonej stolicy mody – Paryża  – były dla niego normą. Zakupy drogich aut także przychodziły Polakowi lekką ręką.
 
„Gdy czasami miało się ochotę, to wsiadało się w samochód i ruszało na podbój butików, np. Dolce & Gabbana. Jednorazowo najwięcej wydaliśmy z żoną 12 tysięcy euro”  przyznał w wywiadzie dla PS.
 
Brak mocnych pleców przyczyną problemów
 
Kariera rozwijała się wspaniale. Jeleń grał bardzo dużo, strzelał bramki, występował w europejskich pucharach (Puchar UEFA czy Liga Mistrzów). Wszystko wyglądało świetnie, do czasu pierwszych kontuzji, które uniemożliwiały mu występy na sto procent. Napastnik miał problem z plecami. Jeleń regularnie grał na zastrzykach, poddawał się bezinwazyjnym zabiegom czy nawet termolezji. Później pojawiły się inne problemy ze zdrowiem.
 
– Wierze, że ten pech przestanie mnie prześladować. Kontuzje wzmocniły mnie psychicznie i podchodzę do nich na spokojnie. – powiedział Jeleń w okresie przygotowawczym do sezonu 2007/08
 
Kolejnym problemem był sezon 2007/08, w którym Jeleń nie był tak skuteczny jak wcześniej, a  szkoleniowiec zarzucił mu nawet nadwagę.
 
– Nie wiem, co Fernandez chciał w ten sposób osiągnąć… Zwłaszcza że jak miałem różne urazy, to robiłem wszystko, żeby grać: brałem różne leki, blokady, jeździłem po specjalistach – powiedział w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.
 
W swojej karierze Jeleń dostał się nawet do dziesiątki najlepszych strzelców w historii Auxerre. Rozstanie z klubem nie przebiegło jednak w najlepszej atmosferze. Reprezentant Polski narzekał na to jak go potraktowano.
 
– Chciałem pomóc temu klubowi, trenerowi, a na koniec potraktowano mnie praktycznie jak śmiecia…
 
Transfer do Lille strzałem w stopę?
 
Po odejściu z Auxerre, Ireneusz Jeleń nie szukał długo klubu. Przeniósł się do zespołu, gdzie na co dzień występowali tacy zawodnicy jak Eden Hazard, Mousa Sow, Joe Cole, Dimitri Payet, Ludovic Obraniak, Mathieu Debuchy czy Tulio de Melo.
 
Mogło się wydawać, że chłopak z Cieszyna może nie pasować do tak perspektywicznej i świetnej drużyny. I tak na nieszczęście Polaka było. Epizod w Lille trwał przez jeden sezon, a gra napastnika pozostawiała wiele do życzenia… Jeleniowi po sezonie 2011/12 wygasł kontrakt i szukał klubu na własną rękę, trenując samemu w Cieszynie.
 
Powrót do Polski – początek końca…
 
I tu zaczyna się prawdziwy zjazd cieszyńskiej gwiazdy, która jak szybko zaistniała, tak zaczęła szybko blednąć. Od nieudanej przygody w Lille Jeleń nie mógł dość długo znaleźć pracodawcy. Odrzucił kilka ofert z Francji czekając na kolejny lukratywny kontrakt z dobrego klubu, który nie nadszedł. W swoich oczekiwaniach napastnik przeliczył się dość znacznie.
 
Od 30 czerwca 2012 roku kiedy kontrakt z Lille wygasł, Jeleń dość długo pozostawał bez pracy. W końcu porozumiał się z Podbeskidziem Bielsko-Biała i 20 października, czyli niemal 4 miesiące później, wrócił do Polski. Przeszedł do zespołu, który 10 lat wcześniej miał go już prawie u siebie.
 
Historia zatoczyła koło, ale Jeleń nie spokorniał. Problem ze znalezieniem zespołu nie spowodował, że reprezentant Polski chciał zakończyć karierę w Bielsku-Białej. Zastrzegł sobie w kontrakcie z „Góralami” klauzulę wykupu na poziomie tysiąca złotych. Tak śmiesznie niska kwota odstępnego była ustawiona na samą prośbę napastnika. Miał on się w Podbeskidziu szybko odbudować i wrócić do poważnej, piłki.
 
Udzielił on także niedługo później wywiadu w którym opisał powrót z Francji do Polski. Na pytanie dziennikarza Przeglądu Sportowego o tym czy bał się powrotu do Polski i ewentualnej stagnacji, Jeleń odpowiedział:
 
– Pierwsze zetknięcie z Podbeskidziem było szokujące. Poniekąd byłem przygotowany, ale… Oni nie mają nawet swojej bazy treningowej. Byłem jednak w takim momencie, gdzie przez pięć miesięcy trenowałem indywidualnie i nie mogłem znaleźć klubu. Na początku broniłem się jeszcze przed powrotem do kraju, ale z dnia na dzień się przekonywałem. Wolałem zagrać choć kilka spotkań w ekstraklasie, niż czekać bezczynnie. Powrót z Francji można by porównać do zamiany mojego Porsche Panamera na Malucha.
 
Problem polegał jednak na tym, że Jeleń nie potrafił nawet „odpalić” tego przysłowiowego Malucha. W Podbeskidziu nie zdobył choćby jednego gola, zaliczył tam 7 spotkań.
 
Zjazd Jelenia trwał więc w najlepsze, a gwoździem do przysłowiowej trumny był transfer do Górnika Zabrze, prowadzonego przez Adama Nawałkę.
 
Górnik Zabrze trumną Jelenia
 
Jeleń od zawsze kibicował drużynie z Zabrza, więc przejście do swojego ukochanego klubu było dla niego czymś niezwykłym.  Motywacja do gry i cięższych treningów była więc większa, ale Jeleń nie błyszczał w Ekstraklasie. Poza tym obecny selekcjoner reprezentacji Polski nie był do niego zbyt przekonany. Jeleń nie był jego transferem, a raczej piłkarzem na tzw. „doczepkę” – od zarządu. Piłkarz z mocnym nazwiskiem, ale kompletnie bez formy i zrozumienia z drużyną nie mógł wnieść nic dobrego do zespołu. Jednak to nie to zadecydowało o tym, że Jeleń po meczu z Lechią Gdańsk w ostatnim meczu sezonu w 2013 roku zakończył karierę…
 
Zakończenie kariery
 
Napastnik kocha bardzo mocno swoją rodzinę. Wielkie pieniądze i wystawne życie nie zmieniło jego podejścia do najbliższych. Ojciec piłkarza, Jan Jeleń, bardzo poważnie zachorował. Menadżer piłkarza przekazał 23 listopada 2013 informację, iż tacie napastnika amputowano nogę. Niestety niedługo później ojciec zmarł na nowotwór jelita.
 
Piłkarz po tym wydarzeniu wyraźnie się załamał i odszedł z Górnika. Zaszył się w domu mając lekkie stany depresyjne. Przyznał się nawet w jednym z wywiadów, że zaczął pić próbując zapomnieć o problemach, jednak to nie przynosiło ulgi. Bardzo mocno Jeleniowi pomogły jego żona i matka, które przeżywały tę tragedię, ale trzymały się znacznie lepiej od napastnika. Jeleń po tej sytuacji nie wrócił już do profesjonalnej piłki.
 
W ten sposób zakończyła się kariera zawodnika, który przez moment był na absolutnym topie polskiego futbolu. Szczęście nie trwało jednak długo. Rzeczywistość okazała się brutalna, zweryfikowała jego umiejętności (a raczej brak zdrowia) i sprowadziła na ziemię. Miejmy jednak nadzieję, że Ireneusz Jeleń będzie przykładem dla młodszych pokoleń, że kariera piłkarska nie jest uzależniona tylko od ich umiejętności. Zdarzenia losowe, takie jak kontuzje, mogą znacząco wpłynąć na ich życie, a kariera piłkarska może stać się niczym więcej niż mglistym wspomnieniem.
 
Statystyki
 
Jeleń zagrał w całej swojej karierze w 307. oficjalnych meczach, w który zdobył 113 bramek i zaliczył 27 asyst. Miał udział przy bramce średnio co 160 minut.  Oto statystyki z podziałem na kluby.
 
Klub – Liczba występów – Liczba strzelonych goli – Liczba asyst
 

Wisła Płock – 109 – 49 – 16

Aj Auxerre – 160 – 58 – 11
LOSC Lille – 19 – 4 -0
Podbeskidzie Bielsko Biała – 7 – 0 – 0

Górnik Zabrze – 12 – 2 – 0

 

 
 
polskagola
Edytowane przez Rupiec

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

Partnerzy

×